facebook
POCYSTERSKI ZESPÓŁ KLASZTORNO-PAŁACOWY W RUDACH
OŚRODEK FORMACYJNO-EDUKACYJNY DIECEZJI GLIWICKIEJ
Polski
English
Deutsch
Française
český
       

O Zespole  >  Wirydarz - zielnik

Rozmieszczenie i układ zielnika

W oddziałach szpitalnych zapewniano opiekę nie tylko ciężko chorym współbraciom. Było to również miejsce, w którym pielęgnowano obłożnie chorych, starszych zakonników i zakonnice, a także tych, którym regularnie co dwa miesiące puszczano krew, co uznawane było wtedy za skuteczną metodę leczniczą. Przez parę dni korzystali oni z ciszy i bezpieczeństwa lecznicy, pozwalano im jeść mięso, dłużej spać, a w wolnych chwilach przebywali być może w ogrodzie.

Na planie klasztoru St. Gallen szpital, budynek w którym upuszczano krew oraz zielnik rozmieszczone są w bezpośrednim sąsiedztwie. Taki właśnie ogródek tzw. herbularius, w którym sadzono najważniejsze rośliny lecznicze, należał w klasztorach cysterskich do wyposażenia infirmarium.

Podobnie było na terenie klasztoru Cystersów w Fountains, gdzie do dziś rozpoznawalna jest ścieżka wiodąca z izby chorych do zielnika, mimo iż sam ogród dawno już nie istnieje.

W ogrodzie infirmarium Opactwa Benedyktynów w Westminster Abbey w Londynie znaleźć można było obok małego, zamkniętego ogrodu, który być może zawierał trujące rośliny lecznicze, nawet sadzawki rybne, podwiązane winorośla, piaszczyste ścieżki wiodące przez ogród oraz otaczającą drzewo wiklinową ławkę. Całość kompletował gołębnik. Gołębie mięso bowiem podawano chorym, a obfity nawóz rozrzucano na grządkach zielnika.

Natomiast na planie klasztoru Christchurch ukazuje się ogród szpitalny jako pewnego rodzaju mały wirydarz z miejscem do czerpania wody, mycia i prania. Był zielnikiem i wirydarzem jednocześnie, podczas gdy na planie z St. Gallen obie funkcje były rozddzielone i herbularius leżał z dala od krużganków wirydarza. Ogród w Christchurch oddzielony był od reszty żywopłotem i bramą, istniała więc możliwość zamknięcia ogrodu.

Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zielniki podobnie jak sady trzymane były pod zamknięciem i niedostępne były bez konkretnego powodu dla mieszkańców klasztoru, mimo iż czasami, jak np. w ogrodzie w Westminster, ławki wręcz zapraszały do odpoczynku.

 

Na planie Wiberta z Christchurch zaznaczonych jest siedem rzędów różnokolorowych roślin, skierowanych w kierunku wschód-zachód. Być może wyznaczają one siedem sąsiadujących ze sobą grządek. Pomiędzy nimi piaszczyste lub porośnięte trawą ścieżki umożliwiają wygodny dostęp do grządek i podziemnie przebiegającego wodociągu.

 

Prostokątne grządki były lekko podwyższone i ogrodzone deskami. Tak przynajmniej opisuje to Opat Walahfried:

„w wietrze południa, w promieniach słońca ogrzewa się grządka

a ja ogrodzę ją deskami w prostokąt, aby się ostała

wyniesiona trochę wyżej ponad równą ziemię.”

 

Niewielki plan zielnika naszkicowany przez Wiberta należy do niewielu znanych nam źródeł obrazujących ukształtowanie ogrodów sprzed XIV wieku. Plan ten nie uwzględnia jednakże gatunków sadzonych w Christchurch roślin. Ich wybór zależny był od celu, któremu dany ogródek służył. Być może hodowano rośliny przeciwko drobnym dolegliwościom jak np. przeziębienie, gorączka, bóle żołądka albo zioła leczące skutki puszczania krwi i skuteczne przy opatrywaniu ran. Należy jednak wziąść pod uwagę, że ogród był stosunkowo mały porównując go z wielkością całego klasztoru. Prawdopodobnie najważniejsze zioła lecznicze występowały po jednym egzemplarzu, co dla zaopatrzenia wszystkich chorych w tak dużym klasztorze jak Christchurch zapewne nie wystarczało.

 

Ekspert do spraw ogrodów Sylvia Landsberg przypuszcza zatem, że w herbularium Wiberta hodowano przede wszystkim rośliny trujące jak opium, cykuta lub lulek.

Możliwe jednak, że rosły tam głównie rośliny, które swoim zapachem i pięknem przynosiły chorym pokrzepienie. Tak też autor listów z Clairvaux pisze o chorych mnichach, których cieszy przyjemny zapach, widok zieleni i piękno kwiatów. Zapach roślin był dla człowieka średniowiecza cechą równie ważną jak ich kolor oraz odziaływanie lecznicze. Właściwości te według ówczesnych wyobrażeń wspomagały proces powrotu do zdrowia. Nie dziwi więc, że w ogrodzie w St. Gallen obok silnie pachnącej lilii (lilium candidum) sadzono zwyczajny bób (vicia faba). Lilia uznawana była jako roślina lecznicza – Hildegarda z Bingen polecała ją przy problemach skórnych - , jednakże piękno jej kwiatów i wyjątkowy zapach były głównym powodem jej hodowli i pielęgnacji.

Powrót

Aktualności

18.09.2020 | Ks. Bogdan Kicinger, l...
Honorowe odznaczenie przyznawane przez Stowarzyszenie Muzyków Kościelnych otrzymał za całokszta...
czytaj dalej  strzalka
14.09.2020 | Wernisaż malarstwa Aga...
Serdecznie zapraszamy na wernisaż malarstwa Agaty Ruman pt. „Wizerunek bez cienia"  ...
czytaj dalej  strzalka

Kalendarium

01.01.2020 | Styczeń 2020
Styczeń Narodzenie Pańskie 1 ...
czytaj dalej  strzalka
01.02.2020 | Luty 2020
Luty Okres zwykły 1 ...
czytaj dalej  strzalka

Księga gości

Rafał napisał(a): Miejsce piękne i urokliwe. Aczkolwiek dziś było bardzo dużo ludzi w samym parku. Jeśli chodzi o restauracje cyst...
czytaj dalej  strzalka
Pielgrzymi Stowarzysze... napisał(a): Jesteśmy zachwyceni prostotą i pięknem panującym w całym Opactwie. Bardzo dziękujemy ks. Janowi za ciekawe opo...
czytaj dalej  strzalka

Linki